Zaloguj







Wspieramy
Wywiady z Ishido Shizufumi Hanshi


Niniejsze artykuły to dwudziesty i dwudziesty pierwszy z serii wywiadów z uznanymi nauczycielami iaido, publikowanymi w Kendo Nippon.

Po przeczytaniu tych wywiadów z Ishido sensei byłem pewny, że jego europejscy uczniowie będą tym zainteresowani. Przetłumaczyłem je najlepiej jak potrafiłem, nie mogę jednak zagwarantować, że są one całkiem wolne od niedokładności. Szczególnie proszę mieć na uwadze, że niektóre z imion wymienionych w artykule mogły zostać błędnie napisane, ponieważ nie ma sposobu, by być pewnym, jak wymawia się imię danej osoby wyłącznie w oparciu o to, jak zostało ono zapisane po japońsku.

Jeszcze jedną rzeczą, której trzeba być świadomym, jest fakt, że japońską normą jest to, że "wywiady" są w dużej mierze parafrazowane przez reportera. Jak bardzo, nie umiem powiedzieć, ale artykuły oparte są na słowach Ishido sensei.

Przetłumaczenie tych artykułów wymagało ode mnie dużo pracy, więc jeśli się wam one spodobają, poświęćcie proszę parę minut i dajcie mi znać na rkstonell@googlemail.com.
Dzięki.


Część pierwsza: punkt zwrotny w moim iai

Za Kendo Nippon 2010

Tekst oryginalny/wywiad przeprowadzony przez Ikeda Sumiyo

Nieoficjalne tłumaczenie – Richard Stonell

Na język polski tłumaczył – Maciej Gałązka


Mój trening iaido zacząłem brać na poważnie w dniu, gdy zdałem egzamin na siódmy dan.

Mój ojciec (świętej pamięci Ishido Sadataro, iaido hanshi) dał mi do ręki Shinai gdy miałem pięć lat, a miecz, gdy miałem dziesięć. Kontynuowałem, naturalnie, trening kendo i iaido w naszym dojo, a w okresie, gdy wstępowałem na uniwersytet, zacząłem dodatkowo uczyć się jodo pod kierunkiem Nakashima Chokichi. Po wojnie, po powrocie kendo do łask, wielu nauczycieli sztuk walki zaczęło uczyć budo własnych synów.

Gdy mój ojciec zabrał mnie na Kyoto Taikai, miałem okazję zobaczyć nauczycieli z całego kraju. Ponieważ jedynie towarzyszyłem ojcu, mogłem tylko wymienić krótkie uprzejmości z tymi, których spotykał, ale moją uwagę przykuł Sakamoto Yoshiri sensei (hanshi dziewiąty Dan) z Osaki. Miałem wtedy piąty dan. Sakamoto sensei, który przybył do Kanegawa do znajomego, powiedział mi "przyjdź mnie odwiedzić." Po dłuższej rozmowie na różne tematy, powiedział "w porządku," mając na myśli "wracaj już do domu." Sakamoto sensei był uprzejmy dla tych, którzy ciężko pracowali, nie znosił zaś tych, którzy dużo mówili, ale nie mieli żadnych umiejętności. Byłem młody i ujrzenie tego wielkiego artysty na własne oczy napełniło mnie uwielbieniem. Poruszyła mnie mowa i sposób prowadzenia się tego łaskawego człowieka, pełnego humoru i rycerskości.

Gdy opuściłem uniwersytet, zacząłem pracować w pewnej firmie. Ojciec przychodził i nauczał mnie, gdy go o to prosiłem, ale na jego prośbę zacząłem również uczęszczać na regularne treningi w dojo. Chodziłem tam jednak tylko w roli pomocnika. Gdy zakres pracy mojego ojca związanej z budo zaczął się rozszerzać, przekonano mnie do pracy na rzecz dojo. Momentami myślałem sobie, "naprawdę powinienem skupić się na moim życiu pracownika firmy," ale wpojone mi od dzieciństwa bliskie związki z budo sprawiały, że słuchałem z pokorą i przyjąłem funkcję zastępcy głowy dojo.

W maju 1976 roku, w Kioto, podszedłem do egzaminu na siódmy dan, który spektakularnie oblałem. Zacząłem myśleć o własnej przyszłości, i to od tamtej chwili mój ojciec zaczął cierpliwie uczyć mnie Muso Shinden ryu iai, jeden na jednego. Jednakże, w porównaniu z kendo, uważałem obarczone restrykcjami dobywanie i chowanie miecza za dość nudne.

Jesienią 1976 roku udałem się do miasta Fukushima w rejonie Tohoku, by ponownie przystąpić do egzaminu na siódmy dan. Dzień wcześniej obejrzałem 11 Wszechjapoński Iaido Taikai, na którym poruszyło mnie enbu zaprezentowane przez Kawaguchi Toshihiko, zawodnika z szóstym danem. Jego duch, postawa i kontrola nad ruchami miecza i ciała – wszystkie elementy jego iai były oszałamiające. Nigdy wcześniej nie widziałem tak wspaniałego iai.

Gdy następnego dnia przystąpiłem do egzaminu na siódmy dan, w mojej grupie, poza mną, był jeszcze Kawaguchi sensei i Takami Atsushi sensei, z Oita. Nie mogłem jednak przestać myśleć o enbu, które widziałem dzień wcześniej, i ciągle powtarzałem sobie w myślach "źle to robię."

Po wykonaniu enbu, najlepiej jak potrafiłem, poprosiłem Sakamoto sensei, obecnego na egzaminie, o opinię. "Byłeś na podobnym poziomie, co Kawaguchi", powiedział, ale mu nie uwierzyłem. "Naprawdę?" spytałem. "Dobrze ci poszło", odpowiedział. "Twoja szermierka jest na jednym poziomie z Kawaguchim". Może tylko powiedział mi komplement, by mnie nie zniechęcać. Dzisiaj łatwo jest obejrzeć swój występ na nagraniu, ale wtedy nie było to możliwe. Słowo szanowanego nauczyciela było największą możliwą do uzyskania zachętą.

Tak jak zapowiedział Sakamoto sensei, zdałem egzamin. To wtedy właśnie postanowiłem pracować ciężko na treningach, tak, bym mógł wykonywać iai tak, jak robił to Kawaguchi sensei. W tym celu spytałem Kawaguchi sensei, ile godzin spędzał na treningu. "Jakieś dwie, trzy godziny dziennie," odpowiedział bez wahania. Postanowiłem wtedy, naiwnie, ze w takim razie ja będę spędzał na treningu sześć godzin dziennie. Do tamtej chwili wciąż ćwiczyłem jedynie kilka godzin miesięcznie. Nie uczyłem się jeszcze iaido na poważnie.

Egzamin na trzeci dan zdałem wiosną 1961 roku, tuż po tym, jak poszedłem do liceum. Nim skończyłem 31 lat, miałem już kyoshi siódmy dan. Nawet w tamtych czasach, jak na siódmy dan, byłem bardzo młody. Na drugim Wszechjapońskim Iaido Taikai, z zawodami dla piątych, szóstych i siódmych Danów, mój ojciec przegrał z Sagawa Hiroo sensei, ale w siódmych danach i tak zajął drugie miejsce. W ostatnich rundach tej kategorii walczyła cała plejada aktywnych zawodników, takich jak Tomigahara Tomiyoshi sensei, Kusama Akimori sensei, Noda Takashi sensei, Yamashita Sadatoshi sensei, Kunida Hajmie sensei, i inni. Utworzono Zen Ken Ren Seitei Iai, które wyznaczyło techniki (shitei waza) dla Wszechjapońskiego Iaido Taikai. Okres ten był początkiem nowej ery w świecie iaido.

Dopiero co zacząłem czwartą dekadę mojego życia i wciąż byłem pełny energii i siły fizycznej. Co więcej, miałem w domu dojo i mogłem pobierać nauki od mojego ojca. Mieliśmy też pokaźny zbiór książek. W tych sprzyjających warunkach mogłem ćwiczyć od dziewiątej rano do trzeciej po południu bez przerwy, zaczynając od Shoden. Do tego treningu dokładałem kata Zen Ken Ren iai, poczynając od ippon me. Czytałem uważnie, ze szczegółami, o istocie i ruchach w podręcznikach, jednocześnie bez przerwy ćwicząc, powtarzając te ruchy.

Dodatkowo zaczytywałem się w tekstach dotyczących iai i innych budo. Dzięki temu, oraz mojemu treningowi jodo, zrozumiałem, że sytuacje użyte do opisania technik iai nie są ścisłym scenariuszem, którego należy przestrzegać. Iai to system metodyki szermierczej, którą trzeba poznawać w teorii i jednocześnie ćwiczyć w praktyce. Na przykład idea "wyprzedzenia dobycia przeciwnika" (kisen o seishite). Oznacza to, że trzeba wyczuć złe zamiary naszego przeciwnika i zabić go nukitsuke. Ale jak należy z tego odczytać sytuację? Jeśli technika, lub stan umysłu ćwiczącego, są w jakikolwiek sposób trochę inne niż zazwyczaj, to wyczucie sytuacji również będzie inne. Timing nie może być więc taki sam. By to opanować, ćwicząc samotnie wielokrotnie powtarzałem jedną technikę, wyobrażając sobie jej zastosowanie w wielu różnych sytuacjach.

Mój ojciec nie należał do osób, które w trakcie treningu udzielały szczegółowych uwag. Czasami powtarzał tylko czasami jedno wyrażenie: "pamiętaj o dwóch ku i trzech ke." Dwa ku to ochitsuku (spokój) i hayaku (szybko). Trzy ke to metsuke, nukitsuke i kiritsuke. Są to, bez względu na szkołę lub technikę, absolutne podstawy iai. Coraz bardziej zdaję sobie sprawę, że nieważne, w jaki sposób się ćwiczy, te dwa ku i trzy ke powinny być fundamentem. Jednakże wtedy, gdy ojciec mi to mówił, nie rozumiałem tego, uważałem po prostu, że te słowa to jedno z jego ulubionych powiedzeń.

W tamtych czasach taikai były organizowane w całym kraju. W kwietniu był Osaka Yeagakikai Taikai, w maju Kioto Taikai, w czerwcu Niigata Taikai i Kanazawa Taikai, w lipcu Kagawa Taikai, w sierpniu Shizuoka Yeagakikai, w październiku Wszechjapoński Iaido Taikai, w listopadzie Osaka Taikai... Co miesiąc brałem gdzieś udział w podobnym wydarzeniu.

Po zdaniu siódmego dana wziąłem udział we Wszechjapońskim Iaido Taikai w sumie 13 razy, widziałem też enbu przedstawiane przez bardziej ode mnie zaawansowanych na wielu taikai w całym kraju. Mam też doświadczenie z pierwszej ręki w sprawie zmian i rozwoju iaido moich kolegów. Gdy otrzymywałem rady od wielu sensei, niefortunnie przedstawiałem własne poglądy i sądzę, że musiałem sprawiać wrażenie bezczelnego. Wiele razy ostro mnie krytykowano. W moim przekonaniu jednak, wciąż ceniłem sobie dobre maniery, z powagą podchodząc do różnych taikai. Miałem też okazję zdobywać doświadczenie jako sędzia na tych zawodach. Nawet przy sędziowaniu shiai poziomu shodan, obserwowanie technik innych pomogło mi zrozumieć mój własny wizualny osąd i sposób myślenia. Doświadczenie, które zdobyłem sędziując shiai bardzo pomogło mi w wypracowaniu właściwego osądu. Dzięki wpływom mojego ojca miałem szczęście często otrzymywać rady od hanshi. Wśród tych sensei szczególnie Sakamoto sensei, Nukata Hisashi sensei i Hashimoto Masatake sensei traktowali mnie ciepło. Mniej więcej w tych czasach, w 1979 roku, po raz pierwszy udałem się do Wielkiej Brytanii. Był to początek mojego nauczania iaido i jodo w Europie. Szczegółowo opowiem o tym później.

W późniejszych latach, Nukata sensei i Hashimoto sensei skupieni byli na dogłębnym poznawaniu Jushin ryu. Wtedy nie zdawałem sobie z tego sprawy. W tamtym okresie właśnie ujrzałem obu tych sensei przedstawiających enbu w Butokuden podczas Kioto Taikai, i nigdy nie zapomnę, jakie wrażenie wywarł na mnie ich pokaz. Wszyscy zebrani tam adepci sztuk walki musieli być poruszeni tak samo jak ja. Jedynie obserwując ruchy tych dwóch sensei miałem wrażenie, jakbym zaraz miał zostać ścięty na miejscu.

Czemu byli oni w stanie przedstawić takie iai? Dziś minęło już wiele lat od tamtego dnia i ani Hashimoto sensei, ani Nukata sensei nie ma już z nami. Po obejrzeniu ich demonstracji stopniowo zrozumiałem, że techniki, które pokazali, pochodziły z Muso Shinden Jushin ryu i że ten styl iai został powierzony przez Nakayama Hakudo sensei Kimura Eiju sensei z Hofu w Yamaguchi. Hashimoto sensei i Nukata sensei obaj uczyli się Jushin ryu od Kimura sensei.

Postanowiłem, że chcę zobaczyć te techniki na własne oczy i nauczyć się ich. Gdy pomówiłem o tym z ojcem, wyraził on zgodę. Powiedział mi, że "to bardzo ważne uczyć się u źródła," oraz że pojedzie ze mną.

Skontaktowałem się z Nukata sensei i dowiedziałem się, że w 1974 roku Kimura sensei, Nukata sensei i Hashimoto sensei otworzyli specjalną, otwartą grupę dedykowaną ćwiczeniu Jushin ryu. Wkrótce po tym, jednak, Kimura sensei zmarł, a Nukata sensei i Hashimoto sensei, obaj w podeszłym wieku, nie chcieli przyjmować kishobun. Kishobun to formalna przysięga, że nie będzie się nauczać ani demonstrować szkoły ludziom z zewnątrz bez zezwolenia. Jako że Jushin ryu przekazywane jest w sposób tradycyjny, kandydaci na uczniów muszą złożyć kishobun, nim zostaną przyjęci. Ponieważ kishobun nie były przyjmowane, zostałem przedstawiony Kubo Isamu sensei z Omura w Nagasaki. Kubo sensei, oraz jego siostra, Toyoda Kiyoko sensei, są potomkami klanu Omura.

Kubo sensei złożył kishobun w pierwszej grupie ćwiczących Jushin ryu i został poproszony, by działał jako annotator Kimura sensei. Oznaczało to, że był on w posiadaniu literatury dotyczącej Jushin ryu. Po przyjęciu mnie na ucznia, zacząłem bardzo podziwiać zdolności piśmiennicze Kubo sensei.
Oczywiście, kishobun przed Kubo sensei złożyliśmy razem z ojcem. W odpowiedzi, pierwszym tekstem, który otrzymaliśmy, było domo shoshin no kokoromochi (w wolnym tłumaczeniu, "nieoświecony umysł dziecka"). Zaczyna się on od:

"Nieoświecony umysł dziecka opisuje, jak noworodek uczy się nowych rzeczy, jedna po drugiej. Trening musi być prowadzony z podobnym nastawieniem."

Po tym następowało podsumowanie, pierwsza linijka którego brzmiała następująco:

"Starożytni wojownicy uczyli się tylko iai częściej, niż tylko kenjutsu. Osoby ćwiczące stare style iai nie mogą zapomnieć o wadze tego faktu."

Na zwoju, pięknym, płynącym charakterem pisma, zapisane było tłumaczenie starych słów na współczesny japoński.

W kolejnych latach Kubo sensei odwiedzał Ishido Dojo w Kawasaki. Spotykałem się z nim też przez lata na treningach, i w ten sposób nauczyłem się od niego waza Jushin ryu. Wydaje mi się, że to w tym okresie moja technika zaczęła się zmieniać.

Techniki Jushin ryu, spisane z oryginalnego, ustnego przekazu, były czymś świeżym i nowym. Pozwoliły mi one zrozumieć logikę i rozumowanie stojące za technikami Muso Shinden ryu. Chociaż podstawowe założenia są te same, mój nauczyciel jasno stwierdził, że technika powinna być adaptowana nie tylko do zmian w scenariuszu, ale także do zmian w uczuciu.

Iai ma formę walki, w której pokonujemy naszego wroga, ale dopiero przez świeżość technik Jushin ryu zacząłem rozumieć, jak w przeszłości używano iai do zabijania wrogów w sytuacjach życia i śmierci.





Część druga – nauczanie za granicą

Za Kendo Nippon 2010

Tekst oryginalny/wywiad przeprowadzony przez Ikeda Sumiyo

Nieoficjalne tłumaczenie – Richard Stonell

Na język polski tłumaczył – Maciej Gałązka


W zeszłym roku minęło trzydzieści lat od kiedy podróżuję do Europy, i z tej okazji moi tamtejsi uczniowie przygotowali album ze zdjęciami. Są tam zdjęcia mnie, gdy miałem trzydzieści kilka lat. Gdy postanowiłem, oprócz iaido, nauczać w Europie jodo, Hirosi Tsunetsugu hanshi również odwiedził Europę, na własny koszt, i w albumie są zdjęcia naszego enbu jodo. Widać na nich również wielu bystrych uczniów biorących udział w stażach. Zdjęcia te są swoistą mapą mojej podróży, od przejezdnego nauczyciela do nauczyciela mającego bliskie relacje z uczniami z Europy.

Latem 1979 roku zamierzałem spędzić wakacje za granicą, lecąc przez Moskwę. Ponieważ jednak ćwiczyłem iai bardzo intensywnie, miałem dużo doświadczenia z krajowych taikai, oraz dowiedziałem się, że poza Japonią żyją adepci iai, których chciałem zobaczyć na własne oczy, postanowiłem polecieć do Wielkiej Brytanii. Przybyłem do Glasgow i zostałem przedstawiony przez znajomego człowiekowi ćwiczącemu aikido, który chciał pokazać mi iai, którego nauczył się w przeszłości. Rozdzielił on swą hakama bardzo wolnym ruchem dłoni i usiadł w seiza, po czy wykonał waza, której nigdy wcześniej nie widziałem. Potem dowiedziałem się, że iai tego nauczał w porcie marynarki wojennej w Glasgow japoński marynarz, który przypłynął tam w początkach XX wieku.

W Wielkiej Brytanii działał już wówczas związek kendo propagujący tę dyscyplinę, ale było również kilka osób zainteresowanych iai, uczących się technik z książek. Ludzie ci z entuzjazmem opowiedzieli mi, jak chcieli poznawać japońską sztukę walki iai.

W czasie mojej pierwszej wizyty do Wielkiej Brytanii byłem bardzo zdziwiony, jak bardzo codzienne zwyczaje różniły się od tych japońskich. Europejczycy pojmują różne rzeczy inaczej niż Japończycy, czułem więc, że ważne było wierzyć w takie nauczanie budo, które będzie dopasowane do ich sposobu nauki. Mniej więcej sześć lat przed wyprawą do Wielkiej Brytanii pracowałem jako sekretarz Sekcji Iaido Związku Kendo Kanagawa, tam też dowiedziałem się, jak usprawnić obsługę członków stowarzyszenia i jego rejestrów. Doświadczenie to powiedziało mi, że Brytyjski Związek Kendo powinien przede wszystkim utworzyć sekcję iaido, a następnie stworzyć rdzeń kilku członków. Wróciłem do domu, obiecując, że odwiedzę Wielką Brytanię ponownie. Jesienią tamtego roku po raz pierwszy wygrałem zawody Wszechjapońskiego Iaido Taikai w kategorii siódmych danów.

Następnego lata ponownie pojechałem do Wielkiej Brytanii. Porozmawiałem wtedy z Jockiem Hopsonem i moimi innymi, bezpośrednimi uczniami kierującymi brytyjską społecznością iaido, o tym jak stworzyć sekcję iaido w obrębie brytyjskiego kendo, jak prowadzić staże i tak dalej. Uważałem za bardzo ważne, by dokładnie omówić te sprawy i nie gnać na oślep.

Wielu z obecnych tam uczniów było intelektualistami. Książka "Bushido" z 1898 roku, autorstwa Nitobe Inazo – napisana po angielsku podczas jego pobytu w Ameryce – była dobrze znana w Wielkiej Brytanii i często słyszałem słowa "miecz to symbol siły, odwagi, lojalności i honoru wojownika." Iaido to sztuka używająca japońskiego miecza i brytyjscy adepci nałożyli tę ideę Bushido na swój trening. Traktowałem ich dążenia duchowe z wielką ostrożnością i uwagą, i do dzisiaj staram się odpowiadać na ich pytania bez zwłoki, najlepiej jak potrafię, nawet jeśli tłumaczenie trochę musi potrwać. W przypadku technik zawsze staram się zademonstrować konkretny przykład. Jako że saho i reiho powiązane z obchodzeniem się z japońskim mieczem kładzie wielki nacisk na duchową stronę japońskiej szermierki, dojo jest miejscem świętym. Od początku więc trzeba zaznaczać, że dojo musi być utrzymywane w czystości, a wchodząc do niego i opuszczając je należy ukłonić się i w odpowiedni sposób obwieścić swoją obecność. Staże organizowane były w salach gimnastycznych lub dużych, pustych salach, ale stawały się one naszymi dojo. By pokazać istotę dobrych manier, do dzisiaj kultywujemy zwyczaj czyszczenia sali i kłaniania się i ogłaszania się, gdy przychodzimy lub wychodzimy.

Kiedyś Jock powiedział mi: "nigdy nie pomyślałeś, że czegoś nie zrozumiem, bo nie jestem Japończykiem. Gdy przybyłeś tu pierwszy raz, powiedziałeś, 'ponieważ nasze kultury są różne, jeśli będziesz mieć wątpliwości lub czegoś nie zrozumiesz, będziemy musieli porozmawiać. Jeśli wciąż nie będziesz rozumiał, będziemy rozmawiać tak długo, aż zrozumiesz. Obiecuję ci to.' Dotrzymałeś tej obietnicy i tak zostałeś moim nauczycielem." Odkryłem, że wyjaśnienie, które po japońsku trwać może dziesięć, dwadzieścia minut, w rozmowie za pośrednictwem tłumacza zająć może i cztery godziny.

Pierwszy staż zorganizowany przez Iaido Bu Brytyjskiego Związku Kendo odbył się latem trzeciego roku. Wzięło w nim udział 60 osób. W kolejnym roku odbyły się nawet egzaminy, przeprowadzone według wytycznych ustalonych przez Międzynarodową Federację Kendo (obecnie FIK). Do tamtej chwili uczniowie ćwiczyli Zen Nihon Kendo Renmei Iai, ale ulegając ich gorącym prośbom, zacząłem uczyć ich również koryu. Pojawiało się coraz więcej uczestników z innych krajów. Sam opłacałem swoje przeloty do Europy, a gdy poprosiłem swych bliskich przyjaciół z kręgów budo, oraz nauczycieli innych ryuha, czy nie byliby zainteresowani wzięciem w tym udziału na własny koszt, oni również zadeklarowali pomoc. Wśród tych, którzy przylatywali ze mną, był Hiroi sensei, którego udział doprowadził do tego, że w Europie rozkwitło jodo.

Organizacja Europejskiego Iaido Taikai nabierała rozpędu, ale wtedy pojawił się niespodziewany problem. Związki kendo Wielkiej Brytanii i Holandii były niezależne, ale w innych krajach były one podległe związkom judo, lub ogólnym federacjom sztuk walki. W części z tych krajów adepci byli zrzeszeni z Zen Nihon Kendo Renmei, ale nie wszyscy z tych, którzy chcieli wziąć udział, mieli odpowiednie dokumenty, by przystąpić do egzaminów. Po omówieniu tej kwestii z organizatorami zdecydowano, że Europejski Iaido Taikai będzie otwarty tylko dla członków Europejskiej Federacji Kendo (EKF).

21 dniowe seminarium to potężne przedsięwzięcie, zarówno pod względem czasu, jak i pieniędzy, więc organizowano je co roku w Wielkiej Brytanii i Holandii. Metodą prób i błędów przeprowadzono w 1994 roku pierwszy Europejski Iaido Taikai, zorganizowany przez Europejską Federację Kendo, z Holenderskim Związkiem Kendo w roli gospodarza. Od tamtej pory Taikai organizowany jest rotacyjnie.

Uświadomiłem sobie, że zagraniczni adepci nie mają najmniejszych problemów ze zmianą nauczyciela lub ryuha. Z Japonii przylatywali różni nauczyciele, by, podobnie jak ja, przekazywać nauki. Pokazywano wiele różnych ryuha. Ludzie otwarcie i bez skrępowania mówili "podoba mi się ten sensei," albo "chcę zmienić swoją ryuha na tę." Wśród tych ludzi byli nawet tacy, którzy mieli już 5 lub 6 dan. Ja sam traktowałem adeptów na stażach inaczej, niż moich własnych uczniów, ale nawet niektórzy z moich bezpośrednich studentów wyrażali podobne opinie. Po tym, gdy zacząłem uczyć w Europie, wraz z ojcem złożyliśmy kishobun przed Kubo Isao sensei i rozpoczęliśmy naukę Muso Shinden Jushin ryu. Powodem, dla którego ja uczyłem się tej szkoły było to, że przez wiele lat ćwiczyłem Muso Shinden ryu, a waza Jushin ryu były tymi, które w stopniu mistrzowskim opanował Nakayama Hakudo sensei, twórca Shinden ryu. Poprzez naukę tej ryuha zrozumiałem, że iai poznawane przez dawne pokolenia nie było rodzajem treningu kata, ale doskonaloną przez całe życie sztuką walki, która dawała swym adeptom katsujinken.

Iai nie polega na ocenianiu ludzi w oparciu o to, jak dobrze się ruszają. Jest to walka z samym sobą, by sprawdzić, jak duży postęp jesteś w stanie zrobić trenując. Celem budo w dzisiejszych czasach jest: (1) rozwój duchowy; (2) poprawa zdrowia; i (3) nauka skutecznej techniki. W starożytności, gdy miecz był powszechnie używaną bronią, punkt (3), efektywna technika, był najważniejszym aspektem treningu.

Wszyscy moi bezpośredni uczniowie sami nauczają w swoich dojo. Ludzie, którzy tam ćwiczą, są uczniami moich uczniów. Jak widać zatem, nie mam w Europie zbyt wielu bezpośrednich uczniów.

Obecnie mam w Wielkiej Brytanii piątkę uczniów, skupionych wokół Jocka, który prowadzi dojo Eishinkan. Adepci uczący się w dojo moich uczniów, lub ludzie, z którymi mam bliskie relacje, mogą przybyć do Japonii, by pobierać nauki w moim dojo, Shinbukan. Gdy ktoś chce to zrobić, wpierw składa wniosek do Jocka. Jeśli Jock wyrazi zgodę, uczeń jest kontaktowany bezpośrednio ze mną. Taki stworzyliśmy system. Ludzie na stażach są często pod wrażeniem osób, które nazywa się "senseiami" i zdarza im się pytać "czy mogę przylecieć i trenować z tobą?" Słyszałem o przypadkach, gdy ludzie odpowiadali "oczywiście," po to tylko, by odkryć, że ich goście inaczej wyobrażali sobie tę sytuację. Wielu osobom sprawiło to mnóstwo problemów. Honorowanie danego słowa jest częścią japońskiego ducha i ma olbrzymie znaczenie w świecie budo.

Inną kwestią, z którą miałem do czynienia ucząc, było czarno białe postrzeganie świata przez ludzi zachodu. Japończycy przyjmują wydarzenia zgodnie z zasadą, że "gdy wieje wiatr, garncarz zbija fortunę." Młodzi Japończycy mogą nie znać tego przysłowia, więc wytłumaczę je. Różne rzeczy często są ze sobą w nieprzewidziany sposób połączone, więc nawet jeśli jedna teoria może być poprawna, to inna, zupełnie odmienna teoria również może mieć swoje zalety. Nie wydając asertywnego osądu należy wyczuwać możliwości i rozumować w ten sposób. To spowoduje rozwój współczucia. W iai narzucamy sobie dyscyplinę i żyjemy zgodnie z zasadami moralnymi, możemy badać ducha, czyli moralność. Trzeba nauczyć się miłości, lojalności, tolerancji, sprawiedliwości, odwagi i współczucia, oraz zrozumieć honor i hańbę, uczucie wdzięczności. Jest to proces bardzo zbliżony do Zen. W prostych słowach, my, jako ludzie, czujemy radość, złość, żal i przyjemność, ale różnice w klimatach, rejonach, zwyczajach, religiach i charakterach narodowych prowadzą do różnic w ludzkiej naturze. Tego nauczyłem się od moich europejskich uczniów.

Rzeczy te nie były oczywiste od początku. Dopiero dzięki komunikacji z uczniami i własnemu treningowi Jushin ryu zacząłem rozumieć, czemu powinniśmy w dzisiejszych czasach ćwiczyć iai. Iai to trwająca całe życie walka z samym sobą. Zacząłem tego nauczać, jako fragmentu mądrości codziennego życia. Moi bezpośredni uczniowie kawałek po kawałku zaczęli rozumieć istotę tego zagadnienia.

Po raz pierwszy przybyłem do Europy, by nauczać budo, w wieku 34 lat. Od tamtej chwili minęło 30 kolejnych lat, a wizyty te stały się dla mnie czymś bardzo cennym. Sposób, w jaki dzisiaj uczę, wykształcił się na bazie moich doświadczeń z zagranicy.

Trzy sztuki promowane przez Zen Nihon Kendo Renmei to kendo, iaido i jodo. W Europie wielu ludzi ćwiczących kendo chętnie uczy się też miecza z iaido, oraz bokuto z jodo. Dzięki mojemu ojcu poznałem kendo i iaido w młodym wieku, jodo zaś zacząłem ćwiczyć jako nastolatek. Nowi uczniowie, dołączający do Shinbukan, wybierają swoją główną dyscyplinę, ale zachęcani są do ćwiczenia wszystkich trzech. Jeśli ktoś obierze iaido za swą główną dziedzinę, ożywi ją dzięki treningowi kendo i jodo. To z kolei z pewnością pogłębi jego radość z iaido. To powinna być prawdziwa droga – "do."





  |   Aktualności  |   O Nas  |   Treningi  |   Kendo  |   Iaido  |   Jodo  |   Galeria  |   Linki  |   Kontakt  |  
 © 2007 All Rights Reserved
Stronę odwiedzono : razy